Humanistyczny Notatnik Naukowy

Nowe komunikowanie w nowej nauce

In Notatnik on 1 października 2013 at 11:05

Na potrzeby wprowadzenia o komunikacji w nowej nauce powstała impresja: Nowe komunikowanie w nowej nauce.

 

Współczesne uprawianie nauki wzbogacane jest przez nowe technologie, nowe modele komunikacji i nowe media. Mówiąc o nowych technologiach nie mam wyłącznie na myśli specjalistycznej aparatury, która potrzebna jest badaczom do prowadzenia badań. Mam na myśli technologie, które możemy wykorzystywać do komunikacji ze światem, ze środowiskiem, aby informować o swoich odkryciach, tezach, hipotezach czy dokonaniach. Komunikacja naukowa została zdominowana przez zdemokratyzowane media społecznościowe oraz narzędzia Web 2.0[1], które pomagają promować osiągnięcia i publikacje, pomagają informować o planach, publikować, uczestniczyć w konferencjach oraz przekazują wszelką możliwą informację.

Ruch nowej nauki, która uprawiana jest na oczach społeczeństwa i specjalistów jest możliwy dzięki nowym narzędziom, jakie zaoferowano użytkownikom sieci – prowadzenie blogów, nagrywanie wykładów i umieszczanie ich w serwisach lub na stronach internetowych, robienie prezentacji, redagowanie haseł w Wikipedii. Możliwości, jakie mamy na wyciagnięcie ręki, sprawiają, że uprawianie nauki i dzielenie się tym staje się multimedialne i ciekawe dla odbiorcy. Technika i nowe media, które możemy wykorzystywać, aby sprawniej pracować to tylko jedna ze stron uprawiania nowej nauki. Druga jest związana z finansami. Dzięki technologii nie musimy już publikować w tradycyjny, papierowy sposób. Ta możliwość sprawiała, że powstała inicjatywa otwartej nauki, udostępnianej za darmo, w Internecie. Publikacje – artykuły, monografie, książki pod redakcją, zbiory esejów mogą ukazywać się na zasadach Creative Commons w sieci, dostępne dla naukowców, specjalistów i społeczeństw całego świata, w każdym czasie i w każdym miejscu. Takie udostępnianie niewiarygodnie przyśpieszyło krytykę i recenzję tekstu naukowego. Nie bez znaczenia są też aspekty ekologiczne – czytelnik może wydrukować sobie tylko interesujący go fragment, rozdział czy artykuł. Oszczędza miejsce na półkach, papier i czas.

Dotychczasowy model publikacji naukowych zdeterminowany był m.in. przez finanse, wydawnictwa, cykl wydawniczy. Obecnie edycja materiałów naukowych niezmiernie skróciła się i nie wymaga właściwie żadnych nakładów pieniężnych. Jeśli wykorzystamy istniejące repozytoria do przechowywania treści, platformę Open Journal Systems[1] do wydawania czasopism lub programy dostępne za darmo do tworzenia materiałów multimedialnych (prezentacji, filmów), blogi, to koszty publikacji możemy obciąć do minimum, zapewniając jednocześnie maksimum jakości – zakładając, że postaramy się o redakcję, korekty, recenzentów, ISBN lub ISSN, skład no i, oczywiście, o wysokiej klasy merytoryczny tekst.

Wykorzystując technologię i widząc, jakie niesie ze sobą korzyści publikacja na zasadach open access, powstają inicjatywy, które promują i umożliwiają takie e-wydawanie. Powstanie takich projektów motywowane jest także argumentami Roberta Darntona, który twierdzi, że jeżeli utrzyma się obecny system, to biblioteki zbankrutują, kupując bardzo drogie czasopisma. Budżety bibliotek naukowych znacząco obciążone są przez zakup czasopism naukowych, sprzedawanych przez konsorcja wydawnicze. Tym samym nie starcza pieniędzy na zakup monografii, co z kolei wpływa destrukcyjnie na równomierny rozwój nauki – priorytetowo traktowane są dziedziny modne, np. gender studies. Dodatkowo absurd sytuacji pogłębia fakt, że do czasopism, które bibliotekom akademickim sprzedawane są za gigantyczne pieniądze, naukowcy publikują za darmo, a ich macierzyste uczelnie muszą płacić za dostęp do tych tekstów. Taka sytuacja sprawiła, że powstała inicjatywa harvardzkiej wiosny, gdzie Harvardzka Biblioteka, a raczej jej dyrektor – Darnton, zapowiedział, że przestaje kupować czasopism, a naukowcy powinni publikować swoje artykuły tylko w pismach, które są wydawane na otwartych licencjach. Jedną z inicjatyw open access`owych, jakie były prowadzone przez Darntona był Gutenberg-e, program American Historical Association i Columbia University Press, pomagający młodym naukowcom wydać ich e-monografie, które ze względów finansowych nie mogły znaleźć wydawcy. Ciekawie i solidnie wydane e-booki, dostawały oryginalną szatę graficzną, profesjonalny skład i miejsce udostępniania oraz przechowywania na prestiżowej humanistycznej platformie.

Takie udostępnianie publikacji naukowych – bez barier, w szeroko rozwiniętym środowisku – sprawia, że nie możemy mówić o samodzielnym czy samotnym uprawianiu nauki. Globalizacja, demokratyzacja i szybkość przepływu cyfrowej informacji sprawia, że tekst jest szybko krytykowany, jest inspiracją dla innych naukowców, którzy mogą go wykorzystać, przetworzyć, udostępnić swoim znajomym, a ci nadal mogą go modyfikować. W ten sposób tworzymy naukę globalną, która rozszerzana jest o wielowymiarowe wątki i punkty widzenia.

Podobny mechanizm funkcjonuje np. w Wikipedii, gdzie każdy może dołożyć cegiełkę do tej gigantycznej budowli. Oczywistym jest to, że szukający informacji, najpierw przeszukuje sieć, wykorzystując Google. Pierwszymi informacjami, jakie znajduje na ten temat, są informacje w Wikipedii. Wykładowcy powinni wziąć część odpowiedzialności za tę formę udostępniania i promowania wiedzy i kreować ją, w tych dziedzinach, w jakich są specjalistami. Specjaliści powinni redagować artykuły tak, aby były one profesjonalne i dostarczały możliwie najszerszej wiedzy dla czytelnika. Niestety, aby tak się stało, musi nastąpić pewna zmiana w myśleniu – przełamanie lub przezwyciężenie pogardzania informacją pochodzącą z Wikipedii. Daniel Mietchen uważa, że Wikipedia jest jednym z najlepszych i najszybszych sposobów dotarcia do odbiorców, którym można oznajmić nowe odkrycie czy nową hipotezę, licząc, że odniosą się oni do tego krytycznie, dzięki czemu będzie można szybko zweryfikować swoje tezy, poprawić je, ulepszyć, wzbogacić. Rozszerza się w ten sposób kręg recenzentów i cenzorów, jak nazywa ich Vilém Flusser. W ten sposób kreuje się powszechny współczesny dialog naukowy, w którym biorą udział także media społecznościowe takie, jak Academia.edu, gdzie pracownicy naukowi mogą umieszczać swoje teksty. Po określeniu swoich zainteresowań, na naszej tablicy będą pojawiały się najnowsze artykuły dodane przez osoby, o tych samych zainteresowaniach naukowych.

Wydaje się, że taki model uprawiania nauki jest współcześnie jedynym możliwym. Blogowanie pozwala także na szybki przepływ informacji oraz na systematyzację pracy. Emanule Kulczycki (autor jednego z najbardziej poczytnych blogów naukowych o nauce) wśród funkcji blogów naukowych wymienia również: rolę dydaktyczno-edukacyjną, nawiązywanie współpracy, rozwiązywanie problemów naukowych itp. Ciągle, taki sposób pisania o swojej pracy naukowej jest jednak postrzegany, jako wyżywanie się wyolbrzymionego ego naukowca (w czym jest trochę racji, bo blog przecież służy promocji) oraz jako marnowanie czasu.

Należy pamiętać, że według współczesnych teorii, dotyczących rozwoju nauki, gałęzie badań, które będą chciały się rozwijać poza systemem e-publikowania, zginą, wymrą, a w najlepszym wypadku zostaną zmarginalizowane. Pismo umożliwiło przechowywanie i przekazywanie myśli w czasie i na odległość. Internet sprawił, że przekazywanie stało się szybsze, a rozpowszechnianie skuteczniejsze, ustosunkowanie się i krytykowanie łatwiejsze oraz zbiorowe. Właśnie ta zbiorowość i to, że tekst może być i jest kopiowany nieskończoną liczbę razy, ocala go, rozprzestrzenia, co może dać jeszcze większą cytowalność i pozwala wielu czytelnikom zapoznać się z nim w tym samym czasie, a recenzenci widzą swoje uwagi. Problem jest jednak w tym, że nie możemy jednak traktować tekstu, znaków, które zostały zapisane na papierze tak samo, jak traktujemy litery na monitorze. Czytelnik nigdy nie ma do czynienia z oryginalnym tekstem. Fizyczny tekst ma inny status, litery elektroniczne de facto nie istnieją, tekstu nie ma fizycznie, jest tylko jego wariant przechowywany w pamięci naszego komputera. Znak cyfrowy jest quasi-materialny, łączy w sobie cechy tekstowe i medialne, czyli może tworzyć tekst i jest warunkowany przez sytuację tekstową. Obecnie jednak funkcjonujemy w modelu pracy naukowej, kiedy pracujemy na obu systemach – papierowym i cyfrowym – pojawia się wtedy tzw. zjawisko konwergencji – współistnienia i swoistej integracji dwóch modeli.

Nie jest też tak, że publikowanie elektroniczne czy też uprawianie nauki, wykorzystując inne narzędzia 2.0, jest pozbawione wad. Pierwszym z problemów jest słaba jakość dotychczasowych materiałów. Aby wydać zgrabną publikację książkową można wykorzystać m.in. issuu[2]. Publikujący myślą, że wystarczy w pliku doc. zrobić pdf i zamieścić w sieci, aby mówić o publikacji elektronicznej. Takie wydawnictwa nie mają nic wspólnego z dobrze rozumianym i wzorowo wykonanym składem dla publikacji elektronicznych. Jeśli wydajemy pracę naukową elektronicznie, musimy pamiętać przede wszystkim o kompozycji ilustracji, linków, tekstu i ewentualnych multimediów. Wydawcy myślą także, że zamieszczenie np. całego czasopisma w sieci, w formacie pdf., daje możliwość wyszukiwania i przeszukiwania go. Niestety, nie można wtedy przeszukać czasopisma i nie jest ono widoczne dla potencjalnego odbiorcy. Innym problemem jest zjawisko kultu amatora – Internet, demokratyczne publikowanie w sieci, sprzyja słabej jakości i obniżaniu poziomu tekstów naukowych. Każdy może pisać, nawet ten, kto nic nie przeczytał. Oczywiście, środowisko może napiętnować takiego autora, ale jeśli on już raz opublikował coś w sieci, to zostanie to tam na zawsze i zawsze już będzie zaśmiecało wyniki wyszukiwania. Co z kolei zaznacza następny problem – chaos informacyjny i zaśmiecenie sieci. Musimy pamiętać, aby obracać się w renomowanych repozytoriach i pamiętać, że nie każdy, kto ma dobry PR w sieci, bo dba o widoczność swoich dokumentów i dużo o sobie pisze, jest dobrym naukowcem, a jego prace są coś warte.

 

Wybrana bibliografia:

  1. Hofmokl, J., Przewodnik po otwartej nauce, Warszaw 2009. [Dostęp 10.09.2013]. Dostępny w Internecie http://otwartanauka.pl/wp-content/uploads/2010/01/przewodnik-po-otwartej-nauce.pdf
  2. Informacje o ruchu otwartej nauki w Polsce i na świecie. [Dostęp 10.09.2013]. Dostępny w Internecie: http://otwartanauka.pl/co-to-jest-otwarta-nauka/
  3. Kulczycki E., Blogi i serwisy naukowe. Komunikacja naukowa w kulturze konwergencji, [w:] Otwarta nauka i edukacja. Materiały konferencyjne EBIB nr 22, pod red. Iwony Sójkowskiej, Toruń 2012. [Dostęp 12.09.2013] Dostępny w World Wide Web: http://www.nowyebib.info/images/stories/Mat_konferencyjne/22/emanuel_kulczycki.pdf
  4. Mietchen D., Otwieranie procesu badawczego, [w:] Otwarta nauka i edukacja. Materiały konferencyjne EBIB nr 22, pod red. Iwony Sójkowskiej, Toruń 2012. [Dostęp 12.09.2013] Dostępny w World Wide Web: http://www.nowyebib.info/images/stories/Mat_konferencyjne/22/daniel_mietchen_pl_.pdf
  5. Śliwińska M., Jak gender studies wpływa na przyszłość bibliotek akademickich? Wizja biblioteki uniwersyteckiej według Roberta Darntona, „Toruńskie Studia Bibliologiczne” 2012, nr 2 (9). Dostępny w Internecie: http://www.home.umk.pl/~tsb/sites/default/files/numer9/sliwinska.pdf


[1] Bardzo ciekawym przykładem jest platforma czasopism zbudowana Przez Wydawnictwo Naukowe UMK: http://wydawnictwoumk.pl/czasopisma/

[2] Program dostępny przez przeglądarkę, znajduje się pod adresem: http://issuu.com/


[1] Serwisy internetowe, które mogą być redagowane przez użytkowników, np. blogi, serwisy społecznościowe, vlogging, mikrobloging oraz podcasting.

Dodaj komentarz